3rdbird

wszystkie prawa zastrzeżone / wszystkie lewe zabronione. 3rdBIRD by maciej.LUPA (C 2009)

Archiwum dla złamane nożyczki

o mijaniu tygodnia

…o mijaniu tygodnia (posiada zastosowanie do każdego tygodnia).
w poniedziałek po pracy tydzień wygląda tak: tydzień;
we wtorek po pracy wygląda tak: tydzień;
w środę po pracy tak: tydzień;
w czwartkowe popołudnie już tak: tydzień;
i wreszcie nadchodzi piątek, jest po pracy… tydzień się kończy. i mamy weekend, czyli wolne, można długo spać itd. ostatnio budzę się rano, wychodzę do pracy i jest ciemno, wychodzę popołudniu z pracy i znowu jest ciemno. jasność dnia widzę przez okno, gdy usłyszę samolot, i na ewentualnych przerwach na fajkę.

kolekcja raczej zwierzęca

…szurając ostatnio po Allegro patrząc sobie na stoły znalazłem… pufę. ale nie taką zwykłą, tylko mym oczom ukazała się Pufa Krówka Śmieszka : ) zabawka i mebel!. czad! i ma kolegów:

wina due z napisami374

(źródło: Allegro)

poważnie fajny sprzęt, gdybyśmy takie mieli może w końcu zebrałbym się do obejrzenia tych filmów:

Gang dzikich wieprzy cover
oraz

Krowy na wypasie cover
to trochę jak akwarium z rybkami, w środku którego stoi klatka z kanarkami, w środku której jeszcze, stoi klatka z kotem.

sudoku, czyli łysina vs bujny lok

sudoku i włosy(kliknij, by powiększyć)

rześki oddech pod zamkniętymi oczami

…kawałek “Extended Vacation” dziś w radiu podczas jazdy samochodem wbił mi się mocno pod czaszkę.
mała przerwa, rześki oddech pod zamkniętymi oczami. kilka słów. telefon, sms. głowa musi się trzymać; wychodzę, odkładam swoje kłopoty na bok. głowa musi się trzymać!
każdy ma w życiu takie chwile, że kłębią się tylko myśli ciemne jak najczarniejsza noc. nie daję się na zbyt długo wciągnąć. nie rozkładamy się, nie poddajemy się. dajemy sobie kopa, uświadamiamy jasno. jestem silny.

i jeszcze sprawca “Extended Vacation”; MOCKY w MySpace.

chwile, łąki i kąty

…zapisano 28.10.2009:
okrutni kłamcy i fałszywi Napoleoni chodzą po ulicach, chodzą po dachach. w oddali słyszę bębny paląc papierosa – tak było przed chwilą na balkonie, teraz na barze po nozdrzach wodzi mnie kawa aromatem swym. obok pomięta gazeta jak porozrzucane po kanapie poduszki, nad wodą zarośla, by przebić się przez mętną noc do snu czystej wody, niebiańskiej plaży i butelki rumu lub wina. pijcie kompani do dna! a my wesoła ferajna…
spojrzałem na górę kartki, gdzie ci okrutni kłamcy i fałszywi Napoleoni po ulicach i po dachach utrudniają aniołom stróżom bycie sobą. każdy anioł stróż ma miecz lub snajperski karabin – są najlepsi ze wszystkich. moja kawa i papierosy, moja głowa, z oczu moich Twych myśli złość. grejpfruty i chleb jak skarby do życia potrzebne oraz wody łyk i mów do mnie, mów do mnie… niech od zmysłów odejdę na moment. nie dajmy sobie zmącić tych chwil, łąk i kątów, czasem banałów od tych z przyjemniejszych stron.
zdarza mi się łamać nożyczki i długopisy zdarza mi się łamać, ale tylko po to robię to, by zbudować coś nowego móc, jak podwodny świat i milion gwiazd, na każdej z nich wielki ptak raz na milion lat.
gdy piszę zauważam, że częściej niż zwykle sięgam po papierosa i popijam, by do ładu dojść – to mój różowy słoń, na jeziorze poduszki. a czasem robiąc zdjęcia myślę czemu nie zostałem pilotem kosmicznych pojazdów albo chociaż konstruktorem tosterów, które latają wysoko. wtedy uświadamiam sobie, że to nie moja dziedzina i że nie jeżdżę Suzuki Swift. kiedyś chciałem też nauczyć się latać, ale opanowałem tylko spacerowanie po krawężnikach bez zabezpieczenia. teraz marzę o tym, by zapanować nad czasem, bo czas pomyka za szybko i godzina za godziną, a walenie młotkiem w budzik, wskazówki na ścianie nie pomaga, choć świetnie odpręża.
jestem jak dziad, wiem, czasem jestem jak, acz nie narzekam wcale, snuję się w nadziei, że gdzieś otworzą mi lub wedrę przebojem się. koncepcja, pomysł liczy się. a usłyszysz to, usłyszysz! nie narzekać staram się. płynę i co jakiś czas muszę być egoistą, bym nie utonął. w życiu nie zamieniłbym tych chwil, łąk i kątów – pamiętaj. kocham.

nagły atak zimy

…zapisano 14.10.2009:
otwierasz oczy jak ja 14.10.2009 roku (środek) i za oknem stado dzikich bałwanów śniegowych terroryzuje ulice, dzielnice, miasto, kraj cały itd. jak co roku zima zaskoczyła drogowców – to już z lekka taka tradycja kulturowa jakby się robi. socjologicznie ciekawy temat. psychologia społeczna też pod ów podejdzie. nie zadzieraj ze wściekłym bałwanem. pierwszy śnieg w tym roku, sezonie 2009/2010 spadł 14.10. dobrze być teraz w domu i popijać gorącą herbatę. byłem na zakupach wcześniej i mokro, zimno i w ogóle do dupy. nagły atak zimy i tyle.

Bękarty wojny

…w piątek wieczorową porą wybraliśmy się z Aś. do kina, by oglądnąć Bękarty wojny. Brad Pitt jako porucznik Aldo Raine mówiący z tym amerykańskim przerysowanym do przesady akcentem jest genialny stwierdzam – to mój faworyt. Aś. natomiast na faworyta wybrała pułkownika Hansa Landa; typowego złośliwego SS-mana, w tą rolę wcielił się Christoph Waltz. film jest dobry i trzeba go zobaczyć na dużym ekranie, bo pod koniec seansu kino niemal płonie.

Bękarty Wojny cov

w czerwonym kubku

…siadam przed oknem, przecieram mocno twarz. biorę do ręki czerwony kubek z czerwoną herbatą. myślę o tym co dziś dokonałem i czego jeszcze uda mi się dokonać; dziś, jutro. prace domowe, telefony, e-maile. nie tylko stąd wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych -> LINK.

LG, day 3

…aklimatyzacja w toku. mała zmiana środowiska. człowiek uczy się przez całe życie, a do pewnych rzeczy po prostu przyzwyczaja. jednakowoż, gdy w kubku herbaty za dużo jest soku, to też niedobrze. dążymy do doskonałości, ale w granicach możliwości. generalnie ludzie raczej nie lubią ideałów. nocne wędrówki po kuchni czekając aż zagotuje się woda. wspomnienie dnia; nocny rajd we dwoje. popołudniowe grzybobranie. Muzykoterapia – Winobranie czy Jamie Cullum – Devil May Care. i właśnie: odzyskałem dziś swoje nieśmiertelniki po tym jak kiedyś zostały na Rożnowie. sobota minęła. mija. myślę o Aś.

papierosy z wielbłądem, to nie Lucky Strike’y

…żółte papierosy z wielbłądem, to nie niebieskie Lucky Strike’y, ale też są dobre, mogą być. na wieczór. jak jazz. multiplikacja.

Starsze wpisy »